W przypadku współczesnych dzieci kontakt z nowymi technologiami rozpoczyna się tak wcześnie, że dzieje się to w momencie, gdy nie potrafią jeszcze czytać, a nawet dobrze się wysławiać.
Zaraz po nauce chodzenia, kolejnym elementem wprowadzanym w świat współczesnych dzieci są urządzenia aktywne w postaci smartfonu czy tabletu. Pobudki do takiego zachowania rodziców są wielorakie, począwszy od górnolotnego „Warto mieć kontakt z nowymi technologiami od najmłodszych lat”, przez zwyczajne „A dlaczego nie?”, kończąc na zwykłym „Dla świętego spokoju, ponieważ dziecko jest czymś zajęte i nie wymaga mojej ciągłej uwagi”.
Dziecięce mózgi także nie są obojętne na kontakt z multimedialnymi urządzeniami. Łapczywie wchodzą w interakcję zarówno z samym urządzeniem, jak i z różnego rodzaju aplikacjami. W portfolio największych sklepów z aplikacjami można znaleźć setki programów adresowanych do najmłodszych użytkowników.
Z czasem, gdy dziecko rośnie i rozwija nowe umiejętności jak czytanie i pisanie, jego aktywność zmienia swój charakter. Przestaje interesować się wyłącznie aplikacjami czy grami, a zaczyna powoli poznawać różne zakątki świata internetu. W tym miejscu zaczyna się problem.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz